środa, 5 grudnia 2012

Naszyjnik

Robienie kartek na sofie kiepsko mi wychodzi, ale nawijanie drutu, cięcie i zabawa koralikami jak najbardziej:) Później trzeba trochę poszukać pod poduszkami i w zakamarkach, bo zawsze coś ucieknie, ale zabawa przednia. Potomek też się załapuje i z zapałem tnie 'drut treningowy' produkując dziwne, przepraszam, oryginalne dzieła. Nawet kolczyki mi zrobił:)
I w końcu wykorzystujęmy profesjonalne narzędzia, które taka jedna (thank you 'The Other B.:) mi sprawiła, bo przecież jedno hobby to za mało;) Wiem, że naszyjnik banalny w swojej prostocie, ale to mój 'najpierwsiejszy', więc proszę o wyrozumiałość:)





Jutro pokażę Wam koszyk na pieluchy z szytym wkładem:) Jeśli dobrze pamiętam, to obecny mój stan nazywa się 'gniazdowaniem' i gdyby nie ogromniasty brzuch i trzęsące się po lekach ręce, to dopiero mogłabym góry przenosić:) Jeszcze tydzień i Potomkini przeskoczy termin wcześniaczy, a wtedy niech się dzieje co chce, chociaż ja nadal łudzę się, że do stycznia wytrzymam w dwupaku:)

1 komentarz:

M. pisze...

To ja ci życzę wytrzymania w dwupaku!!! właśnie się zorientowałam, że klawisz z W mi się psuje...a naszyjnik śliczny:) tęsknimy!!!