poniedziałek, 13 lutego 2012

Lizzy

Kolejna strona ze zwierzakiem. Tym razem jaszczureczka, której historia nie jest zbyt wesoła:/ Podczas upalnego lata Potomek na chwilę zostawił ją w pudełku w cieniu, niestety nie przewidział, że słońce tak szybko zawędruje do cienia, a on o jaszczurce po prostu zapomni. Kiedy ja mimochodem zapytałam o Lizzy, natychmiast pobiegł we właściwe miejsce i znikł. Wiedziona złym przeczuciem, pobiegłam za nim i kiedy zobaczyłam, że jaszczurka się nie rusza wszystko było jasne, ale Potomka nadal nigdzie nie było. Myślałam, że zejdę na zawał z przerażenia. Potomek z reguły nie wycina takich numerów, ale poczucie winy zrobiło swoje. Rozpoczęliśmy akcję poszukiwawczą, tzn. ja biegałam jak wariatka wokół domu, a reszta przeszukiwała wszystkie szafy i inne schowki w środku. Na szczęście znalazłam zapłakanego Potomka w krzakach w ogrodzie sąsiadów i kamień spadł mi z serca. Kilka dni zajęło nam ukojenie jego zrozpaczonego serduszka. Była to dla niego bolesna lekcja odpowiedzialności.



Papiery z Galerii Papieru:)

2 komentarze:

coco.nut pisze...

biedna jaszczureczka :( biedny Potomek... choć świadczy o nim tylko dobrze, że się tak przejął...

a LO jak zwykle doskonałe!!!

M. pisze...

Moje ulubione motylki!!! Szkoda jaszczurki:( Ale motylki śliczne.