Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyjemności/Life's pleasures. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyjemności/Life's pleasures. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 grudnia 2017

Coraz bliżej święta

Rok temu o tej porze zamartwiałam się jak Najmłodsza poradzi sobie po drugiej stronie brzucha, kiedy już się pojawi. W tym roku skupiam się na tu i teraz, starając się nie myśleć o kolejnej operacji, która czeka nasze Waleczne Serce. Ona za to wydaje się tym w ogóle nie przejmować:








czwartek, 7 lipca 2016

Kwiecisty pled

Kiedy szydełkowałam ten pled dla Potomkini, nie spodziewałam się, że będzie przydatny w środku lata, ale tak jakoś chłodem powiało, że jest jak znalazł:)






piątek, 24 czerwca 2016

Dziękuję... za wakacje:)

No prawie, bo jeszcze mam na głowie mnóstwo spraw, ale lato zapowiada się piękne:)
A tak dziękował Potomek swojej wychowawczyni (w środku znane słodycze:):





A Potomkini niani:






niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowa pizza

Potomkowa Babcia J. zasłodziła nas już przed weekendem (jak zawsze pyszne ciasta- jak zawsze dziękujemy), więc poszalałyśmy z Potomkinią w kuchni z innymi smakami:




Upiekłam ponad 40 sztuk, na śniadanie nie zostało nic:)

sobota, 14 lutego 2015

Happy Valentine's Day

Rzutem na taśmę powstało kolejne dzieło. Trzecie do tej kolekcji. I tym sposobem wszyscy najważniejsi zostali obdarowani:)

czwartek, 12 lutego 2015

Mniam, mniam...

Gotowanie nie jest moja pasją, pieczenie również nie. Jako nastolatka sprawdziłam, czy umiem, umiałam i tyle mi wystarczyło. Zero wirtuozerii. Ale jeść trzeba i czasami mnie ponosi;) Ostatnio Potomki zajadają się tymi rogalikami .
Wiem, dzisiaj Tłusty Czwartek, ale pączki to ja zrobiłam dwa razy w życiu, za pierwszym razem, żeby stwierdzić, że smażenie średnio mnie bawi, a za drugim, że bawi mnie jeszcze mniej:) W pobliżu mamy piekarnię i pączków tam ci dostatek. Ja za nimi nie przepadam, a faceci trafią po zapachu;) Jak im się jeszcze zmieszczą;)

A wracając do rogalików, to Potomek był zafascynowany najpierw zaczynem, a później tym, jak ciasto bardzo urosło (no i wydało się, że ciasta drożdżowego, to ja dawno nie piekłam;)


Rogaliki znikały w tempie błyskawicy, Potomkini zgarniała po dwa, na wszelki wypadek:)


środa, 11 lutego 2015

Walentynkowy projekt

Potomkini sama jeszcze niewiele potrafi zrobić, ale przy odpowiednim sterowaniu wychodzą jest cuda:)

 
Potrzebujemy: blejtram, farby (najlepiej akrylowe), taśmę malarską, szablon w kształcie serca wycięty z papieru, pojemnik na farbę, pędzel, fartuszek dla artystki:)
Pierwszy obrazek zaczęłyśmy od przyklejenia serca z papieru do tła (malutkimi kawałkami taśmy dwustronnie przylepnej) i polecenia 'Maluj':)
 


Następnie serce odkleiłam, a farbę dosuszyłam suszarką do włosów. Zamalowaną część obrazka okleiłam taśmą malarską i do pojemnika nałożyłam nowy kolor farby. I znowu "Maluj".


Na koniec, na mokrej farbie pomogłam Potomkini odcisnąć dłoń i wysuszyłam. Reszta, czyli te czarne i białe mazaje, to już ja.


Kilka dni później tą samą metodą powstał kolejny obrazek.


 Dorzuciłam kartki, ozdobiłam koperty i poleciało za Wielką Wodę.


Czeka nas jeszcze jeden obrazek, tym razem większy i przy udziale Potomka, jak już uda mi się go złapać pomiędzy jednym a drugim wypadem na 'górkę'. Ten ma bliżej do adresatów, więc do Walentynek chyba zdążymy.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zima

Na całej połaci - śnieg.
W przeróżnej postaci - śnieg.
Na siostry i braci
Zimowy plakacik - śnieg... śnieg.
(J.Przybora)
 
Piękna zima przytrafiła się Potomkowi na ferie.
Kiedy szykowaliśmy się, świeciło słońce, ale zanim udało nam się wyjść, znowu zaczęło sypać śniegiem. Za to zabawa była przednia i zrobiłam całą masę zdjęć.
Potomek niezaprzeczalnie dorasta. Potomkini przy nim to taki mały kociak biegający za kłębkiem wełny. Chociaż razem też świetnie się bawią.
 



Pomiędzy 'Mamo, weź ją stąd!' są też chwile, że serce się rozpływa:)



Potomkini we wszystkim naśladuje starszego brata. Jedzenia śniegu też on ją nauczył:)



Tą bryłę śniegu Potomkini cierpliwie niosła za Potomkiem i za każdym razem, kiedy on zrobił sobie przerwę w odśnieżaniu, ona kładła ją na sankach. Po czym Potomek niedbałym machnięciem zrzucał ją z sanek, a Potomkini znowu zaczynała pochód:)


 
 
I nadal sypie śnieg....

poniedziałek, 12 stycznia 2015

1/15

Pierwsza strona do albumu w tym roku. Wiosenna, bo zimy to ja nie lubię;/






Chociaż zrobiłam Potomkom kilka świetnych zdjęć kiedy już udało nam się wyjść wspólnie na spacer i jeszcze był śnieg. Dla Potomkini, to było pierwsze spotkanie ze śniegiem na własnych nogach, bo kilka tygodni spędziła w domu, jako że  najpierw, swoje urodziny postanowiła uczcić pięknym kaszlem, a później tak jej się spodobało, że w Wigilię na SOR-ze stwierdzono zapalenie płuc, dopiero na zdjęciu rtg. To była bardzo niezwykła Wigilia;) Na szczęście nie było konieczności zostawiania jej na oddziale, antybiotyk grzecznie pochłaniała a przy okazji codziennie urządzała przedstawienia, których Broadway nie powstydziłby się, ku uciesze Babci i Dziadzia:) I zapalenie płuc w niczym jej nie przeszkadzało. Jak chorować, to z przytupem;)




czwartek, 31 lipca 2014

Lato na wsi

Taka wieś z widokiem na panoramę miasta, ale zawsze jednak poza blokowiskiem. Potomki bawią się świetnie, a Potomkini przypomina jak to za Potomkiem kiedyś się biegało:)

Nowe smaki prosto z ogrodu:


Niektórym wystarczy mały basen:


Mała Pocahontas:


A tu schowała się piłka od golfa:


Jeden z kapeluszy, który uszyłam wieki temu do sukienki (sukienki nie znalazłam, a i tak byłaby za duża;):


Pozdrawiam wakacyjnie:)